Rapsodia wołomińska
cieniom
ciotki Haliny
pobocza
cykorii pełne ukradzione niebu
w pochmurne
dni lipcowe gdy za karawanem
skręcamy na
Nieporęt omijając łukiem lasy sady
ogrody pełne
mirabelek puste miasta wsie
nad łąkami
do bagien prosto na Czarną banner
zamieszkaj
w Mławie wyrasta po drodze
mijając
Pułtusk Maków pola maków pełne
rumianków
plantacje niespokojny deszcz
uciekają w
tyle szyby wojenne cmentarze
cały front
1920 roku kadrowa pierwsza druga
na granicy
dwóch wojen okolice bliskie dalekie
stawiały
gardę przeciwko bagnetom korpusu Gaja
armii konnej Budionnego zbożowa nizina pszenno -
buraczana
czekająca na noce Walpurgii nowy
Berlin pod
Nosarzewem Borowym gdzie dworu
Piechowskich
już nie ma podróżne chrząszcze
spadają na
ruchliwe wycieraczki szosa ucicha
krople
deszczu rozbryzgują siny horyzont
elan vital
trwa muzyka Carlosa Santany –missa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz